12.01.2020

Słowo na niedzielęWort für SonntagWord for SundayСлово на Воскресенье

2. Tydzień/Woche/Week/Неделя 2020

Minęły świąteczne dni, dla niektórych wypoczynku i odprężenia, dla innych stresu zakupowego i domowego, jednak chyba już wszyscy zatęsknili za powrotem do codziennego rytmu, pracy zawodowej, czynności domowych i rekreacji. 

Styczeń był z reguły zawsze tym miesiącem, gdzie życie toczyło się wolniej. W sklepach inwentaryzacje i mniejsze obroty z uwagi na wcześniejsze zapasy konsumentów, w urzędach i sądach pracownicy dopiero się organizują i zaczynają rozumieć, że jednak po coś tu są i winni dać swoje usługi obywatelom. Co prawda jesteśmy już dawo globalną wioską, ale z uwagi na wciąż istniejące różnice religijne i kulturowe, w różnych terminach w grudniu i styczniu swoje święta obchodzą wyznawcy judaizmu, prawosławia i islamu, Chińczycy mają też przestawny nowy rok. To wszystko powodowało, że styczeń również na rynkach finansowych był z reguły miesiącem spokojnym. W tym roku chyba tak jednak nie będzie. Od prawie pięćdziesięciu lat, kiedy przezydent Stanów Zjednoczonych Richard Nixon zlikwidował w 1971 roku wymienialność pieniądza na złoto, żyjemy w świecie tzw. pieniądza fiducjarnego, czyli tworzonego z niczego na potrzeby wzrostu gospodarczego i bogacenia się niewielkiej grupy ludzi. W obliczu braku hamulców proceder psucia pieniądza rozkręcał się coraz bardziej, aby po kryzysie 2008 roku przybrać ekstremalne poziomy. W ostatniej dekadzie ilość pustego pieniądza w obiegu, tworzonego ex nihilo wzrosła kilkukrotnie. W powszechnej opinnii, tworzonej i podtrzymywanej przez systemowe media była to dekada ogólnego dobrobytu, wzrastały płace, poprawiała się infrastruktura publiczna. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że ten ogóły wzrost nie miał nic wspólnego ze wzrostem naszych wysiłków, naszej wydajności i efektywności. Był to wyłącznie przejściowy wzorst wynikający z nadmiaru pieniądza na rynku, wzrost na kredyt. Jednak bez względu jakie szkoły skończymy i jakie nauki się wyuczymy, pamiętajmy, że istnieje coś takiego jak prawa natury, a zgodnie z nimi życie na ziemi toczy się w cyklu falowym i skoro byliśmy już na szczycie fali, to należy oczekiwać, że z niej spadniemy i po latach tłustych trzeba się przygotować na lata chude. Ci, którzy doprowadzili do obecengo stanu nadmiaru pieniądza w gospodarce wiedzą doskonale, że są tylko dwie drogi do ponownego uzyskania stanu równowagi. Jedna poprzez hiperinflację i unieważnienie wszystkich środków płatniczych, druga poprzez wojnę. Z pierwszą mamy już do czynienia od pewnego czasu, prawie wszędzie na świecie obowiązują prawie zerowe lub ujemne stopy procentowe, co przy inflacji na poziomie oficjalnym kilku procent, a przy poziomie odczuwalnym bliżej dziesięciu procent powoduje, że już teraz jesteśmy cały czas wywłaszczani z naszych pieniędzy. W zasadzie z drugim elementem likwidacji nawisu pieniężnego mamy również cały czas do czynienia, ponieważ od zakończenia Drugiej Wojny Światowej, którą my w tej szerokości geograficznej w zasadzie kodujemy jako jedyną wojnę ostanich lat, nie było dnia na świecie, żeby nie prowadzono gdzieś wojen. Teraz wygląda jednak na to, że konflikt zbrojny może przybrać znaczne rozmiary, a wmieszane w niego mogą być wszystkie największe mocarstwa. Punktowa likwidacja jednego z przywódców ogromnego państwa, kolebki nowożytnej cywilizacji, ludnościowo państwa ponad dwukrotnie większego od Polski, państwa posiadającego aspiracje do dysponowania bronią atomową, państwa w sposób naturalny aspirującego do bycia liderem w regionie, pewnie nie zakończy się jako konflikt lokalny, mleko się rozlało, bo komuś na rozlaniu bardzo zależało, można powiedzieć, że nie udały się wcześniejsze zabiegi, a teraz osiągnięto zamierzony skutek. Wojna, to przede wszystkim cierpienie pojedynczego człowieka po każdej stronie konfliktu, ale wojna to również ogromne pieniądze dla przemysłu zbrojeniowego. Jakież zakłamanie drzemie w człowieku, skoro litujemy się z jednej strony nad ofiarami wojny, a z drugiej strony szczycimy się zakładami zbrojeniowymi i dumni jesteśmy ze wzrostu produkcji tychże. Co czuje matka swoich dzieci pracująca na lini produkcyjnej karabinów w Polsce, Niemczech lub Czechach, kiedy wynikiem jej pracy są zabijane dzieci innych matek. Tak, to jest hipokryzja, największy grzech naszej cywilizacji. Europa jest największym eksporterem śmiercionośnych narzędzi, a jej dobrobyt został zbudowany kosztem ciemiężenia i zabijania innych narodów. Najpierw w podbojach religijnych, potem ekonomicznych i religijnych. To są fakty, którym trudno zaprzeczyć. Czy celem zachowania własnego komfortu życia mogę być ślepy i głuchy na tragedie i cierpienia innych powodowane moim działaniem? Każdy musi sobie sam odpowiedzieć na to pytanie, choć wydaje się, że politycy wszelkiego koloru, wysługując się światowej finansjerze prawie jednomyślnie określili się po której stronie stoją i jakie cele im przyświecają. 

„Bogaty człowiek jest często biednym człowiekiem tylko z dużą ilością pieniędzy.“Aristoteles Onasis (1906 – 1977), grecki przedsiębiorca i guru transportu morskiego“Ein reicher Mann ist oft nur ein armer Mann mit sehr viel Geld.“Aristoteles Onasis (1906 – 1977), griechischer Unternehmer und Schiffahrtsguru “A rich man is often only a poor man with o lot of money.“Aristoteles Onasis (1906 – 1977), Greek enterpreneur and shipbuilder  “Богатый человек есть часто бедным человеком с большим количеством денег.“Aristoteles Onasis(1906 – 1977), грецкий предприниматель и судостроитель

Publikowane sentencje na temat pieniędzy są kondensacją przemyśleń ludzi na przestrzeni tysięcy lat, mówią o człowieku jako niezmiennej istocie, organizacji społeczeństw, relacjach między ludźmi, sposobach bogacenia się, podejściu do miłości i śmierci. Taka retrospekcja pozwala stwierdzić, że pieniądz jest tym, co determinuje działania każdego człowieka, a za każdym jego czynem jest chęć otrzymania świadczenia co najmniej ekwiwalentnego, a najlepiej większego. Dlatego podstawową funkcją pieniądza jest miernik wartości do ustalania ekwiwalentności towarów i usług oraz ich gromadzenia. Tylko, czy dzisiejsze środki płatnicze, które potocznie nazywamy pieniędzmi rzeczywiście tę funkcję pełnią? W moje ocenie nie, posiadane przez nas w portfelach środki płatnicze są przymusowym narzędziem narzuconym przez rządzących do rozliczeń wzajemnych, przy czym nadrzędną funkcją tych środków płatniczych jest rabunek wartości pracy pojedynczego człowieka poprzez system polityczno-finansowy, które są przekazywane do niewielkiej grupy banksterskiej rządzącej światem. Średni cykl życia współczesnych środków płatniczych wynosi w różnych krajach mniej niż 30 lat, czyli mniej niż średni cykl życia jednego pokolenia, w wyniku czego obecne środki płatnicze nie pełnią funkcji tezauryzacyjnej, gromadzenia wartości dla siebie i następnych pokoleń. Tak zorganizowany system finansowy albo doprowadzi do całkowitego zniewolenia jednostki, niezdolnej do samodzielnego myślenia i działania oprócz wykonywania narzuconych czynności, albo doprowadzi do masowego buntu na całym świecie, który zmiecie obecny system finansowy. Obydwa scenariusze wydają się bardzo trudne do akceptacji, obydwa pochłoną wiele ofiar, niech każdy sam sobie odpowie, który z nich jest mu bliższy i podejmie odpowiednie przygotowania. Póki co rozmyślajmy na temat natury człowieka, jego chciwości i innych żądz, które napędzają zmiany. Znanych jest conajmniej kilka cywilizacji, które pomimo swej wielkości upadły, dlatego per analogia należy wnioskować, że również dzisiejsza cywilizacja oparta na zniewoleniu długiem skazana jest na upadek.

dr Stanisław Gurgul

4.01.2020

Słowo na niedzielęWort für SonntagWord for SundayСлово на Воскресенье

1. Tydzień/Woche/Week/Неделя 2020

Pierwszy tydzień roku, jak zawsze jest okresem rozliczeń, zamknięcia starego okresu i planów na nowy. Dotyczy to zarówno pojednyczych osób, jak i podmiotów gospodarczych, w których rozliczaniem starego roku i planowaniem nowego zajmuje się wiele osób na wiele tygodni przed zakończeniem roku kalendarzowego. Każdy z nas chciałby zapomnieć o swoich słabościach i w nowym okresie udowodnić sobie i innym swoją siłę charakteru. Planujemy pokonać skłonności do nadmiernego jedzenia i przyjmowania używek, planujemy wyuczyć się nowych umiejętności i zawodów, zrealizować marzenia o zarobkach. Co z tego zrealizujemy dowiemy się znowu za kilkanaście miesięcy, być może niewiele nam z naszych planów wyjdzie, ale nie powinno nas to zrażać do dalszych działań i pracy nad sobą, niech niniejsze motto będzie dla nas zachętą do zorganizowanego działania wobec siebie: Człowiek nie planuje przegrywać, przegrywa, bo nie planuje. 

Rozpoczęcie nowego roku kalendarzowego jest również regularnie wykorzystywane przez rządzących do wprowadzania nowych ograniczeń prawnych z datą obowiązywania od 1. stycznia. W ostanich latach było wiele takich ograniczeń, których nazwy przprawiały i nadal przyprawiają o strach wielu przedsiębiorców. Najpierw były JPK (Jednolity Plik Kontrolny), potem cały rok 2018 i do dzisaj starszono nas hasłem RODO (Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE) oraz AML (Anti-Money Laundering, ustawa z dnia 1 marca 2018 r. o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu), a w tym roku BDO (Baza Danych o Odpadach, ustawa z dnia 14 grudnia 2012 r. o odpadach, Rozporządzenie Ministra Klimatu z dnia 23 grudnia 2019 r. w sprawie rodzajów odpadów i ilości odpadów, dla których nie ma obowiązku prowadzenia ewidencji odpadów). Żadne z tych obowiązków nie było w momencie wprowadzenia czymś zupełnie nowym, jednak jednostronny sposób ich wprowadzenia bez konsultacji z przedsiębiorcami, długiego vacatio legis, a do tego obłożenie obowiązku uchybienia ogromnymi sankcjami, nawet do jednego miliona złotych budzi już wątpliwości. Nikt rozsądny nie kwestionuje zasadności prawidłowej organizacji i kontroli rozliczeń z budżetem, nikt nie kwestionuje zasadności regulowania obrotu danymi wrażliwymi, nikt nie kwestionuje potrzeby dbania o środowisko naturalne, ale czy dla uzyskania tego celu koniecznym jest a priori traktowanie wszystkich przedsiębiorców jak przestępców i grożenie im tak horendalnymi karami, mam wątpliwości co do tej konieczności i nie chciałbym być złym prorokiem, ale według zasady, że nadmiar prawa szkodzi, w dłuższej perspektwie zaszkodzi to nie tylko budżetowi, ale i całemu środowisku. Praktyka jest taka, że mały przedsiębiorca, a tych jest w Polsce około dwóch milionów nie ma ani środków, ani technicznych możliwości, aby w całości wypełniać przepisy narzucone choćby przez RODO, wszyscy o tym wiedzą i do dzisiaj praktyka organów jest pobłażliwa w tym zakresie, co nie zmienia faktu, że przedsiębiorca naruszając te przepisy cały czas żyje w strachu grożących mu sankcji, z drugiej strony organ państwowy wie, że w każdej chwili może uderzyć w czuły punkt każdego przedsiębiorcy i korzystając z przysługujących mu sankcji może spowodować utrudnienia funkcjonowania przedsiębiorstwa danego przedsiębiorcy lub jego likwidację. Mamy tu do czynienia z nierównością stron, co gdyby przepisy prawne narzucane przez rządzących nazwać umową społeczną, a per analogiam przyrównać je do przepisów kodeksu cywilnego o zawieraniu umów, to wszystkie takie przepisy jednostronnie sankcyjne narzucane przez rządzących winny być nieważne, jako naruszające zasady współżycia społecznego, ustanowione w sytuacji nierównowagi stron (art. 58 § 2 kc). Tak jednak nie jest, nikt tego zarzutu nie podnosi, w domyśle, że jakoby sami sobie te ograniczenia narzucamy dokonując wyboru ciała ustawodawczego w postaci sejmu. W prakyce jednak, sejm jest maszynką do narzucania obywatelom ciągle nowych ograniczeń, trudno doszukać się jakichkolwiek rozwiązań prawnych, które naprawdę miałyby poprawić jakość i komfort życia pojedynczego obywatela. Innym aspektem jest stanowienie prawa z mocą obowiązującą tam, gdzie wystarczyłyby tylko wytyczne, a rozstrzyganie ewentualnych sporów winno być pozostawione sądom powszechnym, do tego można zaliczyć np. całe ustawawstwo z zakresu prawa pracy, które jest ogranicznikiem sił wytwórczych i szkodzi zarówno pracodawcom jak i pracobiorcom. Każde uzasadnienie nowego aktu prawnego, to zbiór okólników potwierdzających jego zasadność, sporządzane często przez osoby z tytułami naukowymi, co jeszcze bardziej podkreśla beznadziejność sytuacji w jakiej się znajdujemy, gdyż świadczy o upadku wolnej myśi naukowej. Przysłuchując się czasami dysputom naukowców mam nieodparte wrażenie, że wychwytują oni jedynie “słuszną” ideę polityczną i wokół niej tworzą teorie na jej potwierdzenie, powtarzając w różnych gremiach te same tezy, a dotyczy to wszystkich dziedzin nauki i wszystkich ośrodków naukowych. W takim środowisku trudno będzie oczekiwać w krótkim okresie zmian istniejącego stanu, gdyż bez chęci zmian zrodzonych w środowiskach intelektualistów ulica nie może i nie potrafi zburzyć stare i zbudować nowe służące człowiekowi. Na razie globalny system korporacyjny, któremu podporządkowane są wszystkie rządy trzyma się dobrze i idzie w kierunku całkowitego zniewolenia człowieka, a w dalszej kolejności zastąpienia go w całości lub części sztuczną inteligencją. Jak będzie, zobaczymy, być może jednak pojawi się kropla, która wydrąży skałę i jednak człowiek zostanie uratowany.

“Im większe bogactwo pieniądza papierowego na świecie, tym większa będzie bieda, która za nim przyjdzie.”Roland Baader (1940 – 2012), niemiecki ekonomista“Je grösser der Papiergeld-Reichtum der Welt, desto grösser die Armut, die ihm folgend wird.”Roland Baader (1940 – 2012), deutscher Volkswirt “The bigger the paper-money wealth of the world, the bigger misery will come after that.”Roland Baader (1940 – 2012), Germaneconomist “Чем больше богатство бумажных денег в мире, тем больша будет беда, которая придет позже.”Roland Baader (1940 – 2012), германский экономист

Publikowane sentencje na temat pieniędzy są kondensacją przemyśleń ludzi na przestrzeni tysięcy lat, mówią o człowieku jako niezmiennej istocie, organizacji społeczeństw, relacjach między ludźmi, sposobach bogacenia się, podejściu do miłości i śmierci. Taka retrospekcja pozwala stwierdzić, że pieniądz jest tym, co determinuje działania każdego człowieka, a za każdym jego czynem jest chęć otrzymania świadczenia co najmniej ekwiwalentnego, a najlepiej większego. Dlatego podstawową funkcją pieniądza jest miernik wartości do ustalania ekwiwalentności towarów i usług oraz ich gromadzenia. Tylko, czy dzisiejsze środki płatnicze, które potocznie nazywamy pieniędzmi rzeczywiście tę funkcję pełnią? W moje ocenie nie, posiadane przez nas w portfelach środki płatnicze są przymusowym narzędziem narzuconym przez rządzących do rozliczeń wzajemnych, przy czym nadrzędną funkcją tych środków płatniczych jest rabunek wartości pracy pojedynczego człowieka poprzez system polityczno-finansowy, które są przekazywane do niewielkiej grupy banksterskiej rządzącej światem. Średni cykl życia współczesnych środków płatniczych wynosi w różnych krajach mniej niż 30 lat, czyli mniej niż średni cykl życia jednego pokolenia, w wyniku czego obecne środki płatnicze nie pełnią funkcji tezauryzacyjnej, gromadzenia wartości dla siebie i następnych pokoleń. Tak zorganizowany system finansowy albo doprowadzi do całkowitego zniewolenia jednostki, niezdolnej do samodzielnego myślenia i działania oprócz wykonywania narzuconych czynności, albo doprowadzi do masowego buntu na całym świecie, który zmiecie obecny system finansowy. Obydwa scenariusze wydają się bardzo trudne do akceptacji, obydwa pochłoną wiele ofiar, niech każdy sam sobie odpowie, który z nich jest mu bliższy i podejmie odpowiednie przygotowania. Póki co rozmyślajmy na temat natury człowieka, jego chciwości i innych żądz, które napędzają zmiany. Znanych jest conajmniej kilka cywilizacji, które pomimo swej wielkości upadły, dlatego per analogia należy wnioskować, że również dzisiejsza cywilizacja oparta na zniewoleniu długiem skazana jest na upadek.

dr Stanisław Gurgul

29.12.2019

Słowo na niedzielęWort für SonntagWord for SundayСлово на Воскресенье

52. Tydzień/Woche/Week/Неделя 2019

I doczekaliśmy się, słońce rodzi się od nowa, dni zaczną być dłuższe i będą nas napełniać nowymi siłami. Jakież to piękne uczucie być częścią natury i żyć jej falami, z drugiej strony jakież to trudne, aby móc się wczuć w te fale i naprawdę potrafić je przeżywać. Najpierw jesteśmy za młodzi, aby takie rzeczy zauważać, potem jesteśmy zbyt zapracowani i zmęczeni, aby się z tym zmierzyć, nie dostrzegamy, że szczęście i zadowolenie możemy osiągnąć tylko poprzez życie w zgodzie z naturą. Naszym dzisiejszym atrybutem jest pośpiech, na nic nie mamy czasu, myślimy o wielu rzeczach równocześnie, próbujemy na raz załatwiać wiele spraw, a ponieważ nie jest to możliwe, to ciągle jesteśmy niezadowoleni i sfrustrowani. Dlaczego tak jest, dokąd spieszymy, przecież koniec jest znany, nagi przyszedłeś na ten świat i nagi odejdziesz, nic ze sobą nie zabierzesz. Dlaczego w związku z tym chcemy otaczać się podczas tej podróży mnogością przedmiotów. Czy ta mnogość zawsze poprawia nasze poczucie jakości życia, czy nabywając kolejny samochód, dom letniskowy lub inne urządzenie dla rozrywki, naprawdę poprawiamy swój komfort, czy też być może pośrednio zwiększamy sobie poziom stresu i odpowiedzialności, gdyż jak już ktoś kiedyś powiedział, posiadanie rodzi troski. Mimo to każdy z nas jak tylko pozwalają mu możliwości nabywa kolejne przedmioty aż do momentu, kiedy natura upomni się o swoje prawa i albo umieramy śmiercią naturalną, albo dosięga nas śmierć ekonomiczna i system zabiera nam to, co wczesniej nagromadziliśmy. Efekt jest ten sam, wcześniej lub później, każdy z nas wszystko utraci. 

W ostatnich tygodniach z czołówek gazet nie schodzi jedno nazwisko – Kamil Durczok. Niegdyś bardzo dobry dziennikarz, najpierw zniknął z telewizji dotknięty chorobą nieuleczalną, potem, kiedy wydawało się, że jednak chorobę pokonał zaczęły się problemy natury osobistej. Po wybryku z prowadzeniem samochodu po spożyciu środków odurzających, obecnie opinia publiczna została porażona informacją, jakoby sfałszował podpis swojej ex małżonki celem uzyskania korzyści materialnych. Zgodnie z informacjami prasowymi miał sfałszować środki pieniężne i grozi mu kara do 25 lat pozbawienia wolności. Jest takie powiedzenie, siła złego na jednego, ja kiedy widzę taki ciąg zdarzeń, zwłaszcza u osób aktywnych, to nie za bardzo wierzę w przypadek i zastanawiam się nad innymi scenariuszami. Być może pan Durczok podczas swojej aktywności zawodowej wszedł w posiadanie informacji bardzo dla kogoś niewygodnych i albo je nadal biernie posiada, albo być może nosił się z zamiarem ich upublicznienia, dlatego należało go najpierw upokorzyć, zniszczyć moralnie w oczach społecznych, a potem nawet gdyby coś opublikował, to i tak by mu nikt nie uwierzył. Dlaczego tak myślę, otóż moją uwagę zwróciły niektóre informacje, które przewinęły się już w tle, a z którymi większość się pewnie nie zapoznała, a jeżeli już, to pewnie tego nie zrozumiała. Otóż czyn jakoby fałszowania podpisu przez pana Durczoka miał mieć miejsce wiele lat temu, w okresie bycia przez niego w związku małżeńskim, a czyn miał polegać na złożeniu podpisu na wekslu zabezpeiczającym do kredytu na zakup lokum mieszkalnego w imieniu swojej ówczesnej małżonki. Jeżeli te informacje są prawdziwe, to cała nagonka medialna na pana Durczoka jest dokonana rozmyślnie, a informacje o czynnościach prawnych wobec niego nie odpowiadają stanowi faktycznemu. Otóż w świetle drugoplanowo przekazanych informacji sama w sobie czynność może być przedawniona, a stan faktyczny nieco inny od przedstawianego. Tego publiczność jednak nie wie, pan Durczok wywinie się z tych zarzutów, ale w oczach publiczności jest już skończony, być może miało to być dla niego tylko kolejne ostrzeżenie. 

Dla nas wszystkich przesłanie jest jedno, im z wyższego konia człowiek spada, tym upadek bardziej boli, daleto pytanie, czy warto na niego wsiadać, może wystarczy spokojnie przechodzić przez życie. 

„Bank jest takim miejscem, gdzie dadzą Wam parasol w słoneczną pogodę, ale zażądają jego zwrotu, kiedy zacznie padać.”Bob Hope (1903 – 2003), amerykański komik, aktor i sportowiec“Eine Bank ist ein Ort, wo Du beim sonnigen Wetter einen Schirm bekommst, wenn es aber anfängt zu regnen, wirst Du aufgefordert, den Schirm zurückzugeben.”Bob Hope (1903 – 2003),amerikanischer Komiker, Schauspieler und Sportler“Bank is a place, where you get an umbrella at sunny weather, but when it starts to rain, you’ll be claimed to give it back.”Bob Hope (1903 – 2003), American entertainer, actor and spotsman “Банк — это такое место, где вам дадут зонтик в ясную погоду и попросят вернуть его, когда начнётся дождь.”Bob Hope (1903 – 2003), американский комик, актёр и спортсмен

Publikowane sentencje na temat pieniędzy są kondensacją przemyśleń ludzi na przestrzeni tysięcy lat, mówią o człowieku jako niezmiennej istocie, organizacji społeczeństw, relacjach między ludźmi, sposobach bogacenia się, podejściu do miłości i śmierci. Taka retrospekcja pozwala stwierdzić, że pieniądz jest tym, co determinuje działania każdego człowieka, a za każdym jego czynem jest chęć otrzymania świadczenia co najmniej ekwiwalentnego, a najlepiej większego. Dlatego podstawową funkcją pieniądza jest miernik wartości do ustalania ekwiwalentności towarów i usług oraz ich gromadzenia. Tylko, czy dzisiejsze środki płatnicze, które potocznie nazywamy pieniędzmi rzeczywiście tę funkcję pełnią? W moje ocenie nie, posiadane przez nas w portfelach środki płatnicze są przymusowym narzędziem narzuconym przez rządzących do rozliczeń wzajemnych, przy czym nadrzędną funkcją tych środków płatniczych jest rabunek wartości pracy pojedynczego człowieka poprzez system polityczno-finansowy, które są przekazywane do niewielkiej grupy banksterskiej rządzącej światem. Średni cykl życia współczesnych środków płatniczych wynosi w różnych krajach mniej niż 30 lat, czyli mniej niż średni cykl życia jednego pokolenia, w wyniku czego obecne środki płatnicze nie pełnią funkcji tezauryzacyjnej, gromadzenia wartości dla siebie i następnych pokoleń. Tak zorganizowany system finansowy albo doprowadzi do całkowitego zniewolenia jednostki, niezdolnej do samodzielnego myślenia i działania oprócz wykonywania narzuconych czynności, albo doprowadzi do masowego buntu na całym świecie, który zmiecie obecny system finansowy. Obydwa scenariusze wydają się bardzo trudne do akceptacji, obydwa pochłoną wiele ofiar, niech każdy sam sobie odpowie, który z nich jest mu bliższy i podejmie odpowiednie przygotowania. Póki co rozmyślajmy na temat natury człowieka, jego chciwości i innych żądz, które napędzają zmiany. Znanych jest conajmniej kilka cywilizacji, które pomimo swej wielkości upadły, dlatego per analogia należy wnioskować, że również dzisiejsza cywilizacja oparta na zniewoleniu długiem skazana jest na upadek.

dr Stanisław Gurgul

22.12.2019

Słowo na niedzielęWort für SonntagWord for SundayСлово на Воскресенье

51. Tydzień/Woche/Week/Неделя 2019

Odliczanie czas zacząć, jeszcze trochę, już niedługo, dla jednych smutny czas oczekiwania na narodziny słońca, dla innych ostatnia szansa, na zarobienie pieniędzy na zgiełku świątecznym. Człowiek jest dziwną istotą i do tego niezmienną od tysięcy lat. Nieprzypadkowo Rzymianie mówili, że naród potrzebuje panem et circenses (chleba i igrzysk), wtedy można go wykorzystywać do bólu, można mu wszystko wmówić, można uzasadnić największą rozrzutność i nieroztropność rządzących, można pobudzić w nim ducha walki, kiedy potrzeba zbudować nowe legiony do podoboju nowych terytoriów. Czyż dzisiejszy sport zawodowy, to nie igrzyska w rozumieniu rzymskim, czyż zawodowi sportowcy, to nie rzymscy gladiatorzy, kórych tak naprawdę właścicielami są ich menadżerowie, którzy dyktują im nie tylko w jakich barwach mają występować, ale również jak mają się ubierać, co mają jeść, jakie spoty reklamowe mają nakręcać, kiedy mają się śmiać, a kiedy płakać, czyż dzisiejszy zawodowi sportowcy nie są niewolnikami swoich panów ku zabawie wszystkich, tak, zarabiają pieniądze, czasami ogromne w pojęciu prostego zjadacza chleba, ale wszystko co mają to jest blichtr ku uciesze ludu, a jedynie ku podtrzymaniu przy życiu danego zawodowego sportowca, tak jak i w czasach rzymskich, jeżeli gladiator nie walczył, to był bezużyteczny i można było wystawić zdrowsze, silniejsze  lwy, żeby go pożarły, dzisiejszy sportowiec, ale i ogólnie człowiek jest jedynie tyle wart, ile jest w stanie dać radości ludowi i do tego koniecznie darmo, Przyjemnśoci ludu, za które trzeba płacić pieniędzmi lub wysiłkiem są piętnowane i eliminowane przez lud. Inną formą wspólczesnych igrzysk są Jarmarki Bożonarodzeniowe, pojawiły się w Polsce w ostatnich latach i wydaje się, że jeszcze nie są na szczycie rozwoju. Przez cały grudzień tłumy lgną do nich jak przysłowiowe pszczoły do miodu. Z tą różnicą, że tam nie ma miodu, jest natomiast najgorsza tandeta zarówno w jedzeniu jak i w przeróżnych świecidełkach. Dla kogoś, kto zna czasy PRL, to wie, że każdy parafialny odpust ze swoimi kramami był na wyższym poziomie niż dzisiejsze jarmarki bożonarodzeniowe. Z czego to wynika, z jednej strony z prymityizmu obywateli, którzy ogłupiani masowo przez system, z farmaceutycznym aparatem trucia, są z roku na rok coraz głupsi, z drugiej strony na przykładzie Wrocławia można doszukiwać się w oferowanej tandecie przyczyn ekonomicznych. Miasto wydzierżawia organizację jarmarku jednej firmie, ta sprzedaje stragany pojednyczym przedsiębiorcom za ogromne pieniądze, ok. 20stu tycięy za miesiąc grudzień, co powoduje, że zmuszeni są oni oferować najtańsze produkty i usługi, aby po miesiącu harówki pozostała jeszcze jakaś nadwyżka, co wielu z nich się nie udaje. Skoro w takim razie, indywidualnie przedsiębiorcy nie zarabiają na tej imprezie, odwiedzający są truci produktami wątpliwej jakości, to w takim razie po co się organizuje te jarmarki. Z pewnością, bo jest na to moda, a skąd się wzięla moda, a no przyszła z krajów, gdzie narody są już dłużej ogłupiane. Z tego wniosek, że człowiek jest zwierzęciem stadnym o podobnych zachowaniach i jeżeli zlikwidujemy sztuczne granice ograniczające wymianę ludzi, towarów i informacji, to człowiek na całym świecie, bez względu na zamieszkiwany kontynent i przynależność do danego państwa będzie miał podobny stereotyp myślenia i działania. W takim razie możemy zaryzykować stwierdzenie, że człowiek jest istotą globalnie homogeniczną. W takim razie przy dalszym pozytywnym sterowaniu wojny powinny odejść do lamusa, człowiek winien się koncentrować na igrzyskach sportowych i konsumpcyjnych i dzięki temu bezwolnie służyć rządzącym. Czy taki będzie rozwój przez następne dziesięciolecia, zobaczymy, jest jednak ryzyko, że jak w każdej maszynie może nastąpić wyłom i jeżeli człowiek będzie już całkowicie bezwolny, to zorganizowana siła będzie mogła go również łatwo zantagonizować i wykorzystać do własnych celów. 

W ostatnich dniach informacją, która winna skłonić do myślenia jest zakaz wydany przez Światową Agencję Antydopingową WADA dla występowania Rosji w międznarodowych zawodach sportowych, m.in. w Olimpiadzie w Tokio i Mundialu w Katarze. Nie wchodząc w szczegóły podstaw tej decyzji można od razu domniemywać jej polityczny charakter. Nie od dzisiaj wiadomo, że każdy człowiek szuka sposobów zwiększenia swoich możliwości, czy to w sporcie, czy też pracy zawodowej, dlatego po różnego typu “dopalacze” sięgają sportowcy amatorzy jak i aktorzy, dziennikarze i inni celebryci. W każdej siłowni jest sklepik z szeroką ofertą substancji wzmacniających dla okazjonalnych sportowców. W związku z tym, dlaczego akurat karać sportowców Rosji, którzy ciężką pracą i wysiłkiem od lat osiągają wspaniałe wyniki we wszystkich dyscyplinach. Ale coż, sport od lat nie ma nic wspólnego li tylko z rywalizacją sportową, jest narzędziem politycznym, rodzajem wojny w czasach pozornego pokoju. Najbardziej dobitnym przykładem nadużyć w tym obszarze, było przeprowadzenie letniej Olimiady w Berlinie w 1936 roku, czym dano poparcie dyktaturze, która niedługo spowodowała śmierć i cierpienia dziesiątek milionów ludzi. Gdyby wtedy odwołano tą imprezę, przeniesiono ją w inne miejsce, być może byłby to wstarczający nacisk, aby dyktatura zmieniła swoje kierunki działań, być może udałoby się właśnie poprzez sport zapobiec najstraszniejszej wojnie, jakiej do tej pory doświadczyliśmy. Tak się nie stało, ponieważ komuś na tym zależało, aby dyktaturę wzmonić, aby zrealizowała swoje zadania, których skutki do dzisiaj odczuwamy. Ówczesny prezez MKOL miał powiedzieć, że była to najswpanialsza impreza, jaką człowiek do tej pory zorganizował. 

„Wolność jest luksusem, na który nie każdy może sobie pozwolić. “Otto von Bismarck (1815 – 1898), niemiecki polityk“Die  Freiheit ist ein Luxus, den sich nicht jedermann leisten kann.”
Otto von Bismarck (1815 – 1898), deutscher Politiker
“Freedom is a luxury not everyone can afford to have
Otto von Bismarck (1815 – 1898),German Politician 
“Свобода это роскошь, каторую не каждый может позволить себе.”
Otto von Bismarck(1815 – 1898), немецкий политик

Publikowane sentencje na temat pieniędzy są kondensacją przemyśleń ludzi na przestrzeni tysięcy lat, mówią o człowieku jako niezmiennej istocie, organizacji społeczeństw, relacjach między ludźmi, sposobach bogacenia się, podejściu do miłości i śmierci. Taka retrospekcja pozwala stwierdzić, że pieniądz jest tym, co determinuje działania każdego człowieka, a za każdym jego czynem jest chęć otrzymania świadczenia co najmniej ekwiwalentnego, a najlepiej większego. Dlatego podstawową funkcją pieniądza jest miernik wartości do ustalania ekwiwalentności towarów i usług oraz ich gromadzenia. Tylko, czy dzisiejsze środki płatnicze, które potocznie nazywamy pieniędzmi rzeczywiście tę funkcję pełnią? W moje ocenie nie, posiadane przez nas w portfelach środki płatnicze są przymusowym narzędziem narzuconym przez rządzących do rozliczeń wzajemnych, przy czym nadrzędną funkcją tych środków płatniczych jest rabunek wartości pracy pojedynczego człowieka poprzez system polityczno-finansowy, które są przekazywane do niewielkiej grupy banksterskiej rządzącej światem. Średni cykl życia współczesnych środków płatniczych wynosi w różnych krajach mniej niż 30 lat, czyli mniej niż średni cykl życia jednego pokolenia, w wyniku czego obecne środki płatnicze nie pełnią funkcji tezauryzacyjnej, gromadzenia wartości dla siebie i następnych pokoleń. Tak zorganizowany system finansowy albo doprowadzi do całkowitego zniewolenia jednostki, niezdolnej do samodzielnego myślenia i działania oprócz wykonywania narzuconych czynności, albo doprowadzi do masowego buntu na całym świecie, który zmiecie obecny system finansowy. Obydwa scenariusze wydają się bardzo trudne do akceptacji, obydwa pochłoną wiele ofiar, niech każdy sam sobie odpowie, który z nich jest mu bliższy i podejmie odpowiednie przygotowania. Póki co rozmyślajmy na temat natury człowieka, jego chciwości i innych żądz, które napędzają zmiany. Znanych jest conajmniej kilka cywilizacji, które pomimo swej wielkości upadły, dlatego per analogia należy wnioskować, że również dzisiejsza cywilizacja oparta na zniewoleniu długiem skazana jest na upadek. 

dr Stanisław Gurgul

13.12.2019

Słowo na niedzielęWort für SonntagWord for SundayСлово на Воскресенье

50. Tydzień/Woche/Week/Неделя 2019

Kolejny miesiąc grudnia, wszystko idzie jak po grudzie, coraz krótsze dni wciąż przytłaczają i każdy na swój sposób walczy ze swoimi słabościami, jednocześnie wyczekując narodzin, tak narodzin słońca, dnia od którego dzień pokona noc i z każdym kolejnym będzie napełniał nas optymizmem i siłą do codziennej walki. Czy zadajemy sobie pytanie, dlaczego tak jest? Skąd się to wzięło? Dlaczego świat jest tak cykliczny? Rodzimy się, od razu zostajemy wprzęgnięci w przymus niemowlęcy i szkolny przez rodziców, potem w dalszej drodze edukacji i pracy życia dorosłego nie mamy czasu lub ochoty zadać sobie proste pytanie, skąd się wziąłeś, kto i dlaczego wprzągł Cię w tą cykliczną bezduszną maszynę, która ani na chwilę się nie zatrzymuje, co więcej, ta maszyna cały czas potrzebuje nowej, świeżej krwi, dlatego człowiek się strarzeje i jest zastępowany przez nowe istoty. Człowiek dzisiejszy, homo consumens myśli tylko tu i teraz hic et nunc, wydaje mu się, że osiągnęliśmy szczyt cywilizacji, sięga pamięcią najwyżej jendego pokolenia wstecz i uzyskuje fałszywy obraz swojej dzisiejszej doskonałości, choć w rzeczywistości jest to obraz ogromnej niedoskonałości i ułomności. Ja jestem pełen podziwu dla dorobku poprzednich pokoleń, poprzednich cywilizacji, o których tak mało wiemy, gdyż wiedzę o nich skrywali nam i wciąż skrywają na etapie edukacji szkolnej i dorosłej. Żyjemy w tak zwanej cywilizacji łacińskiej i wmówiono nam, że świat rozpoczął się w godzinie zero wraz z narodzinami tak zwanego wybawiciela, dla niektórych proroka. A przecież tak nie było, bo nawet kalendarz, którym do dzisiaj się posługujemy w zmodyfikowanej formie był wymyślony na długo przed jego narodzinami. Czyż nie oznacza to, że istniały wcześniej wielkie cywilizacje, które potrafiły rozpoznawać, mierzyć prawa przyrody i dopasowywać do nich życie człowieka? Jeżeli tak, to wszystko inne, co przeżywamy w ostatnich dwóch tysiącach lat jest tylko modyfikacją raz puszczonego w ruch systemu, świadczy to tylko o tym, że świat, ziemia jako będąca w dialektycznym ruchu maszyna jest logiczna i materialna i dla celów podtrzymania tej maszyny w ruchu wymyślono religie, gdyż człowiek jako istota żywa jest jednak jednostką ułomną i dzięki odwołaniu do Boga można ją łatwiej poskromić, wprzęgnąć w tryby tej maszyny, która nie może się zatrzymać i prawdopodobnie nigdy się nie zatrzyma. Pojęcie Bóg jest różnie pojmowane pod różnymi szerokościami geograficznymi, w jego imię prowadzono i prowadzi się wszystkie wojny, w jego imię popełniane są wszystkie grzechy i dla jego imienia są też odpuszczane. Skoro tak, skoro świat jest skonstruowany biegunowo, czyli dobru przeciwstawne jest zło, szczęściu nieszczęście, bogactwu bieda, a doba składa się z dnia i nocy, czyli per analogiam najwyższej, najszlachetniejszej i wszechmocnej istocie, jaką jest Bóg musi być przeciwstawna inna istota, będąca zaprzeczeniem takiego Boga, może nazywać się Lucyfer lub inaczej, ale ona istnieje. W takim razie, gdybyśmy odrzucili Boga, to zgodnie z prawami natury musiałby przestać istnieć również Lucyfer, czyli jednym cięciem usprawnilibyśmy istotę człowieka, który utraciłby agresję, zaborczość, nie musiałby kłamać i dokonywać wielu róznych rzeczy, które w naszym dzisiejszym pojęciu są złe i człowiek czyni jest z przymusu dla realizacji własnego wimaginowanego celu. Człowiek koncentrowałby się wyłącznie na własnym bytowaniu, byłoby to ziszczenie się w pełni najważniejszego prawa libertariańskiego: Moja Wolność Kończy Się Tam, Gdzie Zaczyna Się Wolność Drugiego! To takie proste, a jak dzisiaj trudne do osiągnięcia, być może dla homo sapiens nieosiągalne i dopiero kiedy jego miejsce bytowania zajmie sztuczna inteligencja taki idealistyczny świat będzie możliwy.

Póki co, świat jest napędzany przez złe siły, które za nic mają dobro małego człowieka, można powiedzieć, że cały czas prowadzona jest wojna przeciw indoktrynacji mediów wszelkiego rodzaju. Jest to zjawisko globalne, gdyż informacja ma znamiona globalne, raz skonstruowana jest powielana we wszystkich krajach i wszystkich mediach tych krajów, przyczna jest prosta, właścicielm agencji informacyjnych jak Reuters, Bloomberg, Pap i inne jest jeden i ten sam właściciel, a ponieważ działalność mediów jest koncesjonowana, to wszyscy wydawcy od gazet po telewizje muszą nabywać te informacje z tego samego źródła, pluralizm mediów jak np. TVP vers TVN jest złudzeniem, to to samo, tylko aktorzy odgrywający te informacje są inni i przez to jest wrażenie innej ekspresji. Nie ma wolnych mediów, wydawało się, że Internet takim będzie, ale stanowił zbyt duże zgarożenie dla rządzących, dlatego ostatnie kilka lat ciężko pracowali, aby nałożyć kontrolowany kaganiec na treści publikowane w Internecie, mamy kolejne wersje ustaw ograniczającyh tzw. Acta, przy tym należy zwrócić uwagę, że tzw. wybrańcy narodów, posłowie europejscy poza małymi wyjątkani partii wolnościowych jednomyślnie głosowali za wprowadzeniem tej cenzury w Internecie, za tym głosowali również jednomyślnie europosłowie partii rządzącej i opozycyjnej, czyli PIS i PO, co stanowi kolejny dowód, że to żadne przeciwstawne partie, jeden antyobywatelski blok. Udało im się, Internet jest już prawie wolny od wolnych treści, jeszcze tylko nieliczni mają odwagę przeciwstawić się systemowi i prezentować obiektywne treści. Ja jednak wierzę, że człowiek się podniesie i zburzy te kajdany, bez wolności nie ma sprawiedliwości, nie raz przekonywali się o tym możnowładcy tyranii, prawdopodobnie niedługo przekonają się o tym również elity rządzące. 

W tym tygodniu w Polsce mamy kontynuację teatru jednego aktora, Prezesa NIK, który nie chce zejść ze sceny. Pomimo gwizdów, dalej odgrywa swoją rolę i nawet zaczął opluwać współaktorów i publiczność. W normalnych warunkach współaktorzy winni go zmieść ze sceny, ale chyba mają świadomość, że wielokrotnie pomylili swoje role, o czym on wie, a oni nie chcą z tego powodu kompromitacji i być może groźniejszych konsekwencji. Jak to dalej się rozwinie nikt nie wie, publiczność przygląda się temu z podnieceniem, oczekując kolejnych aktów tego spektaklu, chyba już nikogo nie interesuje geneza konfliktu i problemu, ale rozwój emocji pomiędzy aktorami, taki teatr dla gojów o charakterze opery mydlanej. 

Na świecie w tym tygodniu moją uwagę przykuła wypowiedź Prezydenta Stanów Zjednocznych Donalda Trumpa odnośnie Banku Rozrachunków Międzynarodowych (BIS) i akcji kredytowej dla Chin, mianowicie sugerując wstrzymanie akcji kredytowej dla Chin jednoznacznie potwierdził, że pieniądze są tworzone z niczego (it’ll be created), dalej oryginalna wypowiedź na Twitterze ” Why is the World Bank loaning money to China? Can this be possible? China has plenty of money, and if they don’t, they create it. STOP! (“Dlaczego Bank Światowy pożycza pieniądze Chinom? Czy to możliwe? Chiny mają mnóstwo pieniędzy, a jeśli ich nie mają, to je stworzą. STOP !”)

Jeszcze nigdy nikt z wielkich tego świata nie przyznał wprost, że pieniądze są tworzone z niczego, a skoro dzisiaj są na zawołanie, to tak jak powstały jutro mogą zniknąć.

„Biednym nie jest ten, który ma mało, ale ten, któremu mało.”przysłowie rosyjskie“Arm ist nicht derjenige, der wenig hat, sondern der, der nie genug hat.”russisches Sprichwort  „Poor is not that one, who has a little, but this one, who has never enough.”Russian proverb Беден не тот, у кого мало, а тот кому мало.”русская пословица

Publikowane sentencje na temat pieniędzy są kondensacją przemyśleń ludzi na przestrzeni tysięcy lat, mówią o człowieku jako niezmiennej istocie, organizacji społeczeństw, relacjach między ludźmi, sposobach bogacenia się, podejściu do miłości i śmierci. Taka retrospekcja pozwala stwierdzić, że pieniądz jest tym, co determinuje działania każdego człowieka, a za każdym jego czynem jest chęć otrzymania świadczenia co najmniej ekwiwalentnego, a najlepiej większego. Dlatego podstawową funkcją pieniądza jest miernik wartości do ustalania ekwiwalentności towarów i usług oraz ich gromadzenia. Tylko, czy dzisiejsze środki płatnicze, które potocznie nazywamy pieniędzmi rzeczywiście tę funkcję pełnią? W moje ocenie nie, posiadane przez nas w portfelach środki płatnicze są przymusowym narzędziem narzuconym przez rządzących do rozliczeń wzajemnych, przy czym nadrzędną funkcją tych środków płatniczych jest rabunek wartości pracy pojedynczego człowieka poprzez system polityczno-finansowy, które są przekazywane do niewielkiej grupy banksterskiej rządzącej światem. Średni cykl życia współczesnych środków płatniczych wynosi w różnych krajach mniej niż 30 lat, czyli mniej niż średni cykl życia jednego pokolenia, w wyniku czego obecne środki płatnicze nie pełnią funkcji tezauryzacyjnej, gromadzenia wartości dla siebie i następnych pokoleń. Tak zorganizowany system finansowy albo doprowadzi do całkowitego zniewolenia jednostki, niezdolnej do samodzielnego myślenia i działania oprócz wykonywania narzuconych czynności, albo doprowadzi do masowego buntu na całym świecie, który zmiecie obecny system finansowy. Obydwa scenariusze wydają się bardzo trudne do akceptacji, obydwa pochłoną wiele ofiar, niech każdy sam sobie odpowie, który z nich jest mu bliższy i podejmie odpowiednie przygotowania. Póki co rozmyślajmy na temat natury człowieka, jego chciwości i innych żądz, które napędzają zmiany. Znanych jest conajmniej kilka cywilizacji, które pomimo swej wielkości upadły, dlatego per analogia należy wnioskować, że również dzisiejsza cywilizacja oparta na zniewoleniu długiem skazana jest na upadek.

dr Stanisław Gurgul

6.12.2019

Słowo na niedzielęWort für SonntagWord for SundayСлово на Воскресенье

49. Tydzień/Woche/Week/Неделя 2019

Pierwszy tydzień ostatniego miesiąca roku, roku kontynuacji hossy we wszystkich obszarach, wciąż rosną światowe indeksy giełdowe, rośnie bogactwo pojedynczych obywateli i całych państw wyrażone wskaźnikami PKB, rosną ceny mieszkań, poprawia się infrastruktura publiczna, rośnie dostępność do pieniędzy, można powiedzieć, że pieniądzde przelewają się strumieniami, jednym słowem, jeszcze nigdy ludziom nie żyło się tak dobrze. Czy aby jednak  mamy wszystkiego w nadmiarze? Jest jeden deficytowy towar, którego nam wszystkim obecnie brakuje i który najbardziej zakłóca nam możliwości korzystania z sielanki dobrobytu, to czas, najcenniejsze dobro człowieka, indywidualne, niezależne od wpływów zewnętrznych, przypisane każdemu i u każdego zużywające się na swój, indywidualny sposób. 

Póki co w Polsce, w ostatnich tygodniach uwagę przykuwa inne dobro, które z uwagi na swoją rzadkość i ograniczoność występowania w przyrodzie od tysięcy lat pełni funkcję stabilizatora stosunków ekonomicznych. To złoto, które rozpala umysły pojedynczych ludzi, a państwa pcha do wojen. O polskim złocie niewiele wiadomo, krążą mity o jego ewakuacji w 1939 roku i dotarciu do Londynu, gdzie Brytyjczycy zaspokoili z niego m.in. swoje wydatki związane z udziałem polskich lotników w bitwie o Anglię, nie wiadomo skąd się wzięło w Polsce miedzywojennej jak i to, że II RP była jednym z krajów, który najdłużej utrzymywał wymienialność złotego polskiego na złoto kruszcowe. 

Obecnie na całym świecie funkcjonuje pieniądz fiducjarny, tzw. fiat monety, tworzony z niczego ex nihilo, wygląda to tak, jakby rządzący tym światem wymyślili perpetum mobile na mnożenie bogactwa świata, gdy tylko dochodzi w którejś części świata do spowolnienia, to dany bank centralny produkuje (wprowadza na rynek) dodatkowe ilości pieniądza, które powodują wzrost konsumpcji i napędzają wszystkie wskaźniki. Coś chyba jednak w tym procederze zaczyna szwankować, ponieważ coraz głośniej mówi się o tym, że pieniądz, aby mógł pełnić funkcje wymiany i tezauryzacji musi mieć kotwicę ograniczającą, którą od tysięcy lat było złoto, a teraz prowadzi się eksperymenty z kryptowalutami. 

W takim otoczeniu nie lada sensacją była informacja Narodowego Banku Polskiego najpierw o kilkukrotnych zakupach złota, a w ostatnim tygodniu o sprowadzeniu ok. 100 ton polskiego złota do kraju. Zbieżność liczb powoduje, że od razu myślimy o tym złocie, które w pierwszych tygodniach wojny emigrowało i teraz wróciło do ojczyzny. Ale to nie to samo złoto, zgodnie z informacjami Prezeza NBP Polska zakupiła w ostatnim roku ok. 120 ton złota, co razem z wcześniej posiadanym daje zasób ok. 228 ton złota. Nie jest to dużo w relacji takich potentatów, jak USA (ponad osiem tysięcy ton), Niemcy (ponad 3 tysiące ton), czy Rosja (ponad 2 tysiące ton), czyli ok. dziesięć razy więcej niż Polska, w tym towarzystwie Chiny mają tylko (sic!) ok. 2 tysiące ton, ale są to oficjalne dane, a według nieoficjalnych źródeł zasoby złota w państwie środka są znacznie większe. 

Sensacją nie był tylko zakup złota, ale również sprowadzenie prawie połowy do Polski. Do tej pory znane są trzy największe miejsca przechowywania złota w USA Fort Knox, w City of London oraz w Alpach Szwajcarskich, być może kolejnym miejscem będzie niedługo Warszawa i/lub Wrocław. W polityce międzynarodowej Polska odgrywa podrzędną, żeby nie powiedzieć żadnej roli, co było już wielokrotnie udowodnione, dlatego taki zabieg zmagazynowania złota w Polsce musiał odbyć się za zgodą i na polecenie międzynarodowej finansjery, może to oznaczać, że Polska już teraz ma zaplanowaną rolę do odegrania w przyszłym systemie geopolitycznym, jaka to będzie rola i jak bardzo na tym ucierpimy, pewnie dowiemy się już niedługo i odczujemy na własnej skórze, ciekawe ilu ludziom wtedy przypomną się radosne uśmiechy Prezesa NBP odgrywane na tą okoliczność. Jeszcze a contrario do słów Prezesa, jakoby dodatkowy zakup złota świadczył o sile i stabilności kraju, to należy zwrócić uwagę, że w tym samym okresie zakupu złota, t.j. ostatniego roku podaż pieniądza (dodruk) zwiększyła się o ponad 130 miliardów złotych, czyli zakupione doatkowo złoto w dzisiejszych cenach nie stanowiło nawet 20% procent pustego pieniądza. 

Więcej informacji na temat sytuacji złota i jego rozłożenia w poszczególnych krajach można przeczytać pod poniższym linkiem.

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Polska-liderem-zlotego-odrodzenia-w-Europie-Srodkowej-7781186.html

„Czas jest więcej wart niż pieniądze, możesz mieć więcej pieniędzy, ale nie możesz mieć więcej czasu.”Jim Rohn (1930 – 2009), amerykański przedsiębiorcaZeit ist mehr wert als Geld, du kannst mehr Geld haben, aber nicht mehr Zeit.”Jim Rohn (1930 – 2009), amerikanischer Unternehmer  Time is worth more than money, you can have more money, but you can’t have more time.”Jim Rohn (1930 – 2009), American enterpreneur  Время стоит больше чем деньги, можешь получить больше денег, но не получишь больше времени.”Jim Rohn (1930 – 2009), американский предриниматель

Publikowane sentencje na temat pieniędzy są kondensacją przemyśleń ludzi na przestrzeni tysięcy lat, mówią o człowieku jako niezmiennej istocie, organizacji społeczeństw, relacjach między ludźmi, sposobach bogacenia się, podejściu do miłości i śmierci. Taka retrospekcja pozwala stwierdzić, że pieniądz jest tym, co determinuje działania każdego człowieka, a za każdym jego czynem jest chęć otrzymania świadczenia co najmniej ekwiwalentnego, a najlepiej większego. Dlatego podstawową funkcją pieniądza jest miernik wartości do ustalania ekwiwalentności towarów i usług oraz ich gromadzenia. Tylko, czy dzisiejsze środki płatnicze, które potocznie nazywamy pieniędzmi rzeczywiście tę funkcję pełnią? W moje ocenie nie, posiadane przez nas w portfelach środki płatnicze są przymusowym narzędziem narzuconym przez rządzących do rozliczeń wzajemnych, przy czym nadrzędną funkcją tych środków płatniczych jest rabunek wartości pracy pojedynczego człowieka poprzez system polityczno-finansowy, które są przekazywane do niewielkiej grupy banksterskiej rządzącej światem. Średni cykl życia współczesnych środków płatniczych wynosi w różnych krajach mniej niż 30 lat, czyli mniej niż średni cykl życia jednego pokolenia, w wyniku czego obecne środki płatnicze nie pełnią funkcji tezauryzacyjnej, gromadzenia wartości dla siebie i następnych pokoleń. Tak zorganizowany system finansowy albo doprowadzi do całkowitego zniewolenia jednostki, niezdolnej do samodzielnego myślenia i działania oprócz wykonywania narzuconych czynności, albo doprowadzi do masowego buntu na całym świecie, który zmiecie obecny system finansowy. Obydwa scenariusze wydają się bardzo trudne do akceptacji, obydwa pochłoną wiele ofiar, niech każdy sam sobie odpowie, który z nich jest mu bliższy i podejmie odpowiednie przygotowania. Póki co rozmyślajmy na temat natury człowieka, jego chciwości i innych żądz, które napędzają zmiany. Znanych jest conajmniej kilka cywilizacji, które pomimo swej wielkości upadły, dlatego per analogia należy wnioskować, że również dzisiejsza cywilizacja oparta na zniewoleniu długiem skazana jest na upadek. 

dr Stanisław Gurgul

30.11.2019

Słowo na niedzielęWort für SonntagWord for SundayСлово на Воскресенье

48. Tydzień/Woche/Week/Неделя 2019

Kończy się ostatni tydzień przedostatniego miesiąca, dni stają się wciąż coraz krótsze i ponure, organizm się buntuje, prosi o nagrodę, alkohol, słodycze, używki, które mają go na chwilę przekupić, jest to ułuda, która przemija wraz z przetrawieniem przez organizm tych substancji. Szukajmy innych bodźców sprawiających przyjemność dla ciała i ducha. 

W tym tygodniu wydarzeniem światowym była kradzież z zamku w Dreźnie biżuterii Augusta II. Mocnego, króla m.in. Polski i Saksonii https://www.tagesspiegel.de/gesellschaft/panorama/diebstahl-im-gruenen-gewoelbe-in-dresden-das-sind-die-gestohlenen-juwelen/25269384.html.

Jest wiele wątków w tej sprawie, dlaczego nie zadziałały zabezpieczenia, obiekt monitorowany elektronicznie i fizycznie, jak w dzisiejszym świecie inwigilacji i denuncjacji złodzieje mogli po prostu wejść do pomieszczenia z największymi kosztownościami (Grünes Gewölbe), toporem rozbić pancerne szyby, wyjść niezauważenie i do dzisiaj ślad po nich zaginął. Jak dla mnie, to wyczyn niezwykły. 

Zrabowano raptem kilka przedmiotów, ale o niezwykłej wartości rynkowej i niemierzalnej wartości historycznej. Wysadzane brylantami klejnoty miały zostać zakupione przez Augusta Mocnego za równowartość ponad miliona talarów, co na dzisiaj miałoby odpowiadać około 20 tonom złota (około miliard dolarów). Za króla Sasa jedz i popuszczaj pasa, tak podobno mówili współcześni mu żyjący, jak widać ryba psuje się od główy, w Warszawie skarb był pusty, ale w Dreźnie na potrzeby demonstracji siły wydawano krocie. Skradziona biżuteria jest niesprzedawalna z uwagi na jej rozpoznawalność, być może złodzieje zrobili włamanie na zamówienie ekscentrycznego miliardera, który ukryje ją w swoich przepastnych skarbcach, być może potną ją, przeszlifują na nowo diamenty i spróbują w kawałkach sprzedać. Pojawia się wiele pytań moralnych, ale i filozoficznych odnośnie bogactwa. Czy można cieszyć się z bogactwa samemu, czy samo posiadanie, bez dzielenia się może sprawiać przyjemność, czy winniśmy ponosić koszty utrzymywania majątków terrorystycznych władców z poprzednich epok?

„Pieniądze są kluczem do wszystkich drzwi.“
nieznane pochodzenie
Geld ist ein Schlüssel für alle Türen.“
unbekannte Herkunft
Money is a key for all doors.“
unknown origin
Деньги это ключ от всех дверей.”
неизвестное происхождение

Publikowane sentencje na temat pieniędzy są kondensacją przemyśleń ludzi na przestrzeni tysięcy lat, mówią o człowieku jako niezmiennej istocie, organizacji społeczeństw, relacjach między ludźmi, sposobach bogacenia się, podejściu do miłości i śmierci. Taka retrospekcja pozwala stwierdzić, że pieniądz jest tym, co determinuje działania każdego człowieka, a za każdym jego czynem jest chęć otrzymania świadczenia co najmniej ekwiwalentnego, a najlepiej większego. Dlatego podstawową funkcją pieniądza jest miernik wartości do ustalania ekwiwalentności towarów i usług oraz ich gromadzenia. Tylko, czy dzisiejsze środki płatnicze, które potocznie nazywamy pieniędzmi rzeczywiście tę funkcję pełnią? W moje ocenie nie, posiadane przez nas w portfelach środki płatnicze są przymusowym narzędziem narzuconym przez rządzących do rozliczeń wzajemnych, przy czym nadrzędną funkcją tych środków płatniczych jest rabunek wartości pracy pojedynczego człowieka poprzez system polityczno-finansowy, które są przekazywane do niewielkiej grupy banksterskiej rządzącej światem. Średni cykl życia współczesnych środków płatniczych wynosi w różnych krajach mniej niż 30 lat, czyli mniej niż średni cykl życia jednego pokolenia, w wyniku czego obecne środki płatnicze nie pełnią funkcji tezauryzacyjnej, gromadzenia wartości dla siebie i następnych pokoleń. Tak zorganizowany system finansowy albo doprowadzi do całkowitego zniewolenia jednostki, niezdolnej do samodzielnego myślenia i działania oprócz wykonywania narzuconych czynności, albo doprowadzi do masowego buntu na całym świecie, który zmiecie obecny system finansowy. Obydwa scenariusze wydają się bardzo trudne do akceptacji, obydwa pochłoną wiele ofiar, niech każdy sam sobie odpowie, który z nich jest mu bliższy i podejmie odpowiednie przygotowania. Póki co rozmyślajmy na temat natury człowieka, jego chciwości i innych żądz, które napędzają zmiany. Znanych jest conajmniej kilka cywilizacji, które pomimo swej wielkości upadły, dlatego per analogia należy wnioskować, że również dzisiejsza cywilizacja oparta na zniewoleniu długiem skazana jest na upadek.

dr Stanisław Gurgul

29.11.2019

Jak zostać milionerem

Millionär werden ist leicht, man braucht nur weniger auszugeben als man verdient.

Geld ist nur ein Mittel, reich sind die, die sich erlauben können, ihre Meinung zum Ausdruck zu bringen.

Podobno pieniądze szczęścia nie dają, ale jakoś wszyscy chcą tego samemu doświadczyć. Mit o milionerze funkcjonuje we wszystkich kulturach od lat, a przecież jest to pojęcie bardzo względne. Około stu lat temu mieliśmy rozpędzającą się inflację, w wyniku której pieniądz tracił na wartości każdego dnia, nie nadążały go drukować państwa, dlatego jego produkcją i rozpowszechnianiem zajmowały się miasta, urzędy, instytucje i zakłady pracy. W roku 1923 w Republice Weimarskiej posługiwano się już miliardami marek, na zakupy po chleb przywożono banknoty wózkami, zakłady pracy umożliwiały za wydawane banknoty natychmiastową zamianę na produkowane wyroby, które z kolei podlegały dalszej wymianie na inne dobra. Ten przykład pokazuje, że pojęcie miliona jest rzeczą względną i należy zastanawiać się nad uniwersalnymi cechami „milionera” bez względu na ilość i rodzaj pieniądza znajdującego się na danym terenie w obrocie. Milionerami w potocznym znaczeniu stajemy się poprzez dziedziczenie, ożenek lub własną pracę i oszczędzanie. No czasami jeszcze zdarzają się wygrane losowe, niemniej najpowszechniejszą drogą dostępną dla każdego jest praca i inwestycje oszczędności. 

Każdy, kto oszczędza miesięcznie tysiąc złotych i uzyska roczne oprocentowanie w wysokości 6% uzyska po 30 latach milion złotych, inwestując przy tym tylko 360 tysięcy złotych własnego kapitału, resztę dokona tak zwany procent składany, w tym przypadku kotwica ratunkowa dla przyszłych milionerów, natomiast tak zwany gwóźdź do trumny dla dłużników kredytobiorców. 

Czy te założenia są realne, zastanówmy się mamy 3 zmienne:

1) stała miesięczna kwota oszczędności tzw. annuity 1000 złotych miesięcznie

2) stopa zwrotu z kapitału możliwa do uzyskania bez zwiększonego ryzyka tzw. rendite 6%

3) okres oszczędzania 30 lat.

Powyższe założenia na przykładzie Polski, gdzie:

– średnie wynagrodzenie miesięczne 4932 złotych (https://wynagrodzenia.pl/dane_gus.php),

– średnia stopa zwrotu z funduszy uniwersalnych waha się od 3-14% (https://www.money.pl/fundusze/porownanie/), 

– długość aktywności zawodowej Polaków to ok. 32,2 lata, przy czym jest to wskaźnik o kilka lat niższy od średniej europejskiej oraz o kilkanaście lat niższy np. od Islandii lub Szwajcarii. Teoretycznie wskaźnik ten winien wynosić 49 lat, tj. od uzyskania pełnoletności w wieku 18 lat do przejścia na emeryturę w wieku 67 lat. Oznacza to, że system nie jest szczelny i rządzący uczynią wszystko, aby ten wskaźnik zwiększyć, gdyż jest to znaczne źródło niewykorzystanych dochodów dla państwa. 

Pierwsza ocena powyższych założeń winna skłonić do stwierdzenia, że w zasadzie jesteśmy państwem dobrobytu i każdy w wieku ok. 50 lat może zostać milionerem przy założeniu podjęcia odpowiednio wcześnie określonych działań. Przy średniej zarobków powyżej 4 tysiące złotych nawet kawaler samodzielnie prowadzący gospodarstwo domowe winien bez trudu zaoszczędzić tysiąc złotych i odpowiednio je ulokować, odpowiednio, to znaczy tak, aby przynosiły regularny dochód. Nawet jeżeli przejściowo obecnie stopy procentowe są na rekordowo niskim poziomie i proste lokaty bankowe nie przynoszą wysokiej stopy zwrotu, to na powyższe należy patrzeć przez przekrój trzech dekad, a wtedy okazuje się, że uzyskanie średniej stopy zwrotu 6% jest dziecinną zabawą nawet na prostych lokatach, na przestrzeni od 1994 roku po denominacji złotego średnioroczna stopa procentowa ustalana przez NBP stanowiąca podstawę do ustalania stóp procentowych przez banki komercyjne wynosiła od 34 procent w roku 1995 do 2 procent w roku 2014, co przez okres 24 lat daje średnioroczną stopę ok. 15%, czyli ktoś kto rozpoczął plan oszczędzania przy powyższych założeniach w roku 1995 już został milionerem (http://www.nbp.pl/home.aspx?f=/dzienne/stopy_archiwum.htm). Otwartym pozostaje jednak pytanie, czy przez okres 30 lat nie jest okresem zbyt długim i czy w tym czasie nie dojdzie do rabunku obywateli z ich oszczędności przez rządzących, niestety okres ten jest zbieżny ze średnim cyklem życia waluty papierowej, który również waha się około 30 lat, tym samym przy ustalaniu planu oszczędzania w danej walucie niezwykle ważne jest ustalenie w którym miejscu cyklu życia waluty znajdujemy się w danym momencie. Wydaje się, że wszyscy ci, którzy rozpoczęli powyższy plan oszczędzania po roku 2003, czyli momencie, kiedy stopy procentowe były poniżej 6% rocznie i z każdym rokiem malały nie mają szans na swój wymarzony milion, ponieważ w 30sto letniej projekcji czeka ich deprecjacja i upadek danej waluty. Statystycznie rzecz ujmując znajdujemy się od 1994 roku w trzeciej i ostatniej dekadzie życia obecnej waluty Złotego Polskiego i pozostaje tylko śledzić bieżące wydarzenia, aby termin ten uściślić, pewnym jest, że dzisiejsze „papierki” znajdujące się w naszych portfelach, służące nam do wymiany i zaspakajania naszych potrzeb bytowych już niedługo będą bezwartościowe, nawet spalić ich nie będzie można, bo farba może być nieekologiczna. Czyli jak we wszystkich dziedzinach najważniejszy jest tzw. timing, czyli właściwe działania we właściwym czasie. 

To, że rządzący cały czas pracują nad naszym wywłaszczeniem nie zmienia to faktu, że my jako jednostki winniśmy tworzyć postawy obronne, które dadzą nam poczucie zadowolenia i szczęścia. Obecnie dominuje trend konsumpcjonizmu, który jest zaprzeczeniem opisanego powyżej modelu self-made milionera. Zgodnie z tym trendem każdy pracjący nie tylko nie powinien oszczędzać, ale do tego jeszcze wydawać więcej niż na bieżąco zarabia. Jest to też zaprzeczenie dotychczasowemu dorobkowi nauk ekonomicznych, zgodnie z którym dobrobyt jest tworzony z oszczędności. Według dzisiejszego modelu dobrobyt ma pozostać w rękach bardzo niewielkiej grupy posiadaczy instytucji finansowych, a reszta ma być zadłużonymi niewolnikami. Sami odpowiedzmy sobie na pytanie, gdzie nam jest bliżej, czy naprawdę musimy podążać za tym trendem, co roku zmieniać nowego iphona, plazmę, samochód, urlopy spędzać za granicą, na bieżąco kupować nowości w dziedzinie odzieży, pielęgnacji ciała itd. Jeżeli się głębiej nad tym zastanowić, to chcąc to wszystko realizować nie ma takiej możliwości, aby zarobić na to z bieżącej pracy, można jedynie się na to zadłużać, a na bieżąco obsługiwać tylko odsetki od długu. Właśnie taki proces odbywa się teraz na naszych oczach, wywłaszczenie, przechodzenie wartości do nielicznych rąk, pod drugiej stronie masowe zniewolenie i dług. Tym bardziej teraz postawa milionera jest bardzo pożądana, wymaga jednak niezwykłej samodyscypliny i pracy, aby przeciwstawić się wszystkim pokusom i wybrać odległe, niepewne korzyści w przyszłości. Dlatego jest to droga tylko dla wybranych, milionerzy, to wybrańcy losu.

Milionerem jest ten, kto jest Panem swojego czasu, a nie ten kto ma miliony na koncie. Pieniądze zniewalają, czynią z nas współczesnych niewolników dając nam pozorne złudzenie nieograniczonych możliwości, w rzeczywistości uwsteczniają nas, rozleniwiają i wyzwalają najbardziej negatywne cechy jak agresja, zaborczość, podejrzliwość, chciwość, bezwzględność i otępienie. To tylko łagodniejsze określenia, życie pokazuje, że pieniądze prowadzą do dużo większych wynaturzeń. 

Milionerem jest ten, który wie, że swoim życiem i działaniem czyni innych lepszymi, wartościowszymi, taki milioner bogaci się w sposób nieograniczony, gdyż jego czyny rozprzestrzeniają się w sposób ciągły.

Milionerem jest ten, kto ma świadomość, że w każdym momencie, bez względu na okoliczności, w przypadku utraty bieżącego posiadania, w nowych okolicznościach potrafi odbudować swoją pozycję i ponownie posiadać atrybuty „milionera”, tj. wolność, swobodę myśli i czynów, promowanie postaw etycznych i prospołecznych. 

Milioner, to elita, to jednostka wybitna, odróżniająca się od otaczającego tłumu, cechująca się awangardowym myśleniem, przewidująca przyszłość, ale na podstawie przeszłości, to wybrane ogniwo łańcucha międzypokoleniowego, to wybraniec bogów jako wzorzec dla współżyjących. 

Dlatego myśląc o milionach nie zawężajmy tego do posiadania bieżących środków płatniczych, bo te nic nie znaczą, są chwilową ułudą posiadania, szukajmy milionów nieprzemijających, które nadadzą sens naszemu życiu, które wyróżnią nas w społeczeństwie. Czerpmy wzorce z przeszłości, naśladujmy najlepszych współżyjących, współczujmy chwilowym posiadaczom milionów rozumianych jako zapisy bieżących środków płatniczych na kontach bankowych.

Niech moc będzie z nami, niech ludzie dobrych myśli wzajemnie się wzmacniają i napędzają, niech zło będzie w poniżeniu i nie znajduje poklasku u gawiedzi. 

dr Stanisław Gurgul

27.11.2019

Transformacja własności – oszustwo ćwierćwiecza 

Eigentum – die heutige Versklavung der Besitzer – der Gier der Staaten führt zur Anarchie und zum Untergang der heutigen Gesellschaft

Ownership – fraud states leading to anarchy 

Minęło dwadzieścia kilka lat od rozpoczęcia tworzenia przez nas nowego ładu społeczno-ekonomicznego i czas zastanowić się nad fundamentalną przesłanką zamiany starego systemu na nowy. Kiedy jeszcze żyliśmy za tzw. żelazną kurtyną wydawało nam się, że po drugiej stronie powietrze jest inne i ludzie są wolni. Co powodowało takie postrzeganie świata, czego nam najbardziej brakowało lub wydawało się, że brakuje. Choć socjalizm w wydaniu PRL był nazywany przez niektórych ekonomistów gospodarką niedoborów, to należy jednak podkreślić, że w PRL zlikwidowano prawie w stu procentach analfabetyzm, prawo do pracy było najważniejszym dobrem i wszyscy pracę mieli lub mogli ją mieć, podobnie jak prawo do mieszkania, przynajmniej dachu nad głową dla każdego człowieka. Odczuwaliśmy powszechny brak dóbr codziennego użytku i ograniczenie swobód osobistych przejawiających się strachem przed swobodnym wypowiadaniem poglądów, ograniczeniem możliwości przemieszczania się, w tym wyjazdów zagranicznych. Symptomatycznym było jednak, że funkcjonował rynek pierwotny dostępu ludności do dóbr powszechnego użytku, organizowany i sterowany przez państwo oraz rynek wtórny, bezpośredniej wymiany między ludźmi. Rynek pierwotny był z reguły ograniczony i założenia zakładał zaspokojenie na dane dobro tylko w określonym procencie, tym samym rozwinął się system losowań, przydziałów, talonów i innych form, które w gruncie rzeczy były nagrodą dla otrzymującego takie dobro za aktywny udział w tworzeniu danego systemu. Wynikało to z tego, że z uwagi na ograniczoność tych dóbr rynek wtórny wyceniał te dobra znacznie wyżej niż cena na rynku pierwotnym, tym samym każdy wchodzący w posiadanie dobra na rynku pierwotnym mógł liczyć na zbycie tego dobra na rynku wtórnym często po cenie wielokrotnie wyższej, tak było z samochodami, mieszkaniami, artykułami gospodarstwa domowego i innymi dobrami. Zamiana tych dóbr na rynku wtórnym nie wiązała się z ponoszeniem znacznych kosztów pośrednich ani sprzedaży, ani utrzymania danego dobra do momentu sprzedaży. Transakcje były proste, nabywcy często znajdywali się w drodze kontaktów osobistych, a w razie potrzeby można było pojechać na funkcjonujące w każdym mieście giełdy samochodowo-towarowe, gdzie dobra z rynku pierwotnego od ręki znajdowały nabywców, dając praktycznie bez dodatkowego wysiłku i kosztów każdemu ich posiadaczowi tzw. premię systemową przy ich sprzedaży. 

Tak było i to nie dało nam szczęścia, rozpoczęliśmy w 1989 roku demontaż „starego” i budowę „nowego”. Ideolodzy i politycy tego okresu uznali, że nowy ład społeczno-ekonomiczny należy budować na własności prywatnej. Tym samym przez pierwsze kilkanaście lat najczęściej powtarzanym słowem było prywatyzacja. Należało dokonać na gigantyczną skalę alokacji dóbr z własności państwowej i pochodnej do własności prywatnej, rozumianej tutaj jako osób fizycznych i wszelkich osób prawnych przewidzianych ustawą na dany moment. Do tego celu posługiwano się różnymi technikami, organy założycielskie państwowe i samorządowe sprzedawały lub przekazywały nieodpłatnie majątek do podmiotów prywatnych, czasami przejściowo tworzyły struktury mieszane. Do tych celów utworzono na okres przejściowy tzw. jednoosobowe spółki skarbu państwa, mające osobowość prawną spółki akcyjnej, a dla największych podmiotów uruchomiono program Narodowych Funduszy Inwestycyjnych, który w sposób zorganizowany zlikwidował własność państwową kilkuset największych polskich przedsiębiorstw, najczęściej dokonując ich fizycznej likwidacji. Dążono do jak najszybszej likwidacji własności państwowej uznawanej jako nieefektywnej, a podstawy tego zapisano w Konstytucji w art 20 i 21, a dalej w art. 64 wymieniono praktyczne zasady korzystania z prawa własności. 

„Art. 20. Społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych stanowi podstawę ustroju gospodarczego Rzeczypospolitej Polskiej.”

„Art. 21.1. Rzeczpospolita Polska chroni własność i prawo dziedziczenia.

2. Wywłaszczenie jest dopuszczalne jedynie wówczas, gdy jest dokonywane na cele publiczne i za słusznym odszkodowaniem.” 

„Art. 64.1. Każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych oraz prawo dziedziczenia.

2. Własność, inne prawa majątkowe oraz prawo dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej. 

3. Własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności.”

Teraz zastanówmy się jakie procesy związane ze zmianą podmiotu własności zaszły na przestrzeni tych dwudziestu kilku lat, na ile są one zbieżne z literalnym brzmieniem zapisów konstytucyjnych, jakie wywołują reperkusje społeczne obecnie i jakie mogą wywołać w przyszłości, jeżeli proces ten nie zostanie zahamowany, gdyż obecnie jest rozpędzony i zmierza do samozagłady.

W wyniku transformacji własnościowej państwo straciło formalnie kontrolę nad poszczególnymi dobrami majątkowymi, ale okazuje się, że tylko pozornie. Zapis konstytucyjny, że własność prywatna stanowi podstawę ustroju Rzeczypospolitej Polskiej był zabiegiem marketingowym, żeby obywatele w to uwierzyli i chcieli te dobra przejmować. Dokonując zmiany podmiotu własności państwo zrealizowało wielorakie korzyści:

1) uzyskało bezpośrednie wpływy ze zbycia majątku, 

2) pozbyło się bezpośrednich kosztów zarządzania tym majątkiem, 

3) pozbyło się kosztów utrzymania tego majątku i kosztów związanych z utrzymaniem osób pracujących na tym majątku, 

4) uzyskało trwały dochód z opodatkowania tego majątku gwarantowany ustawą. 

Oceniając te korzyści kryteriami przedsiębiorcy państwo dzięki takiemu zabiegowi powinno być niezwykle bogate i w drugą stronę winno oferować niekończący się pakiet korzyści dla jego obywateli. Okazuje się jednak, że tak nie jest, te wszystkie korzyści są niewystarczające, państwo jest nienasyconą hydrą, która nie tylko sprzeniewierzyła te korzyści, ale jest ciągle nienasycona i stosuje nowe lub modyfikuje stare narzędzia zniewolenia obywateli poprzez własność. Dla zobrazowania tego stanu przyjrzymy się własności na przykładzie nieruchomości, przy czym analogiczne zjawiska zachodzą z innymi składnikami materialnymi będącymi w posiadaniu podmiotów prywatnych. 

Obrót nieruchomościami jest tzw. obrotem regulowanym, w całości kontrolowanym przez państwo, oczywiście dla dobra obywateli. Do nabycia nieruchomości wymagana jest szczególna forma umowy kupna-sprzedaży, umowy w postaci aktu notarialnego (zob. art. 158 ustawy z dnia 24 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny), dla nabywcy związane jest to z poniesieniem znacznych kosztów sporządzenia tej umowy, które stanowią kilka procent wartości przedmiotu umowy i składają się na nie zarówno opłaty za czynności notarialne jak i pobierane powierniczo przez notariusza podatki od czynności sprzedaży oraz opłaty za wpisy do ksiąg wieczystych. 

Dla „szczęśliwego” nabywcy nieruchomości „przyjemność” jej posiadania dopiero się rozpoczyna. Wraz z wydaniem przez notariusza aktu notarialnego z umową kupna-sprzedaży nowy nabywca staje się podmiotem podatkowym i bez ograniczeń odpowiada za zobowiązania podatkowe związane z posiadaniem przedmiotowej nieruchomości. Co prawda wysokość opłat jest ustalana przez daną gminę, ale stawki graniczne są ustalane ustawą z dnia 12 stycznia 1991 r. o podatkach i opłatach lokalnych (Dz. U. z 2019 r. poz. 1170 z późn. zm.). W sytuacjach skrajnych może się zdarzyć, że wysokość stawek podatków może być większa niż wartość nieruchomości w sytuacji, kiedy np. jej położenie uniemożliwia jej rynkowe wykorzystanie i generowanie dochodu. 

Ręka publiczna jest pierwszym i najsilniejszym organem ucisku właściciela nieruchomości, gdyż ma narzędzia egzekucji ze wszystkich sfer życia posiadacza, niemniej nie jedynym. Pośrednio państwo stworzyło takie otoczenie, że posiadacz nieruchomości jest zobligowany do zapewnienia bezpiecznego tzn. spełniającego setki norm i wymogów korzystania z niej i to zarówno dla podmiotów z nim związanych i obcych, otoczenia bliższego i dalszego, zmuszony jest zabezpieczyć ją przed zniszczeniem i dewastacją przez nieplanowane działanie podmiotów trzecich i siły wyższej. Aby to spełnić posiadacz musi na własny koszt nieruchomość ubezpieczyć, chronić ją i na bieżąco utrzymywać w stanie spełniającym bieżące wymogi określonych przepisów, co oczywiście jest związane z ponoszeniem ogromnych wydatków i to bez względu na to, czy nieruchomość przynosi dochód, czy nie. Z uwagi na trudności rynkowe, zmiany urbanistyczne i konsumpcyjne wydaje się, że coraz więcej nieruchomości tzw. konwencjonalnych będzie przynosiła straty z uwagi na brak możliwości dochodowego wykorzystania.

Tym samym w ostatnim ćwierćwieczu byliśmy świadkami niebywałej transformacji obciążeń na obywateli, przy równoczesnym uprzywilejowaniu i niebywałej chciwości państwa, które jest nienasycone i ciągle podwyższa opłaty bezpośrednie i inne obciążenia dla posiadaczy. Propaganda państwowa sprzedaje nam to jako wolność, ale chyba tylko do tego, aby po spełnieniu obowiązku podatkowego móc umrzeć przed uzyskaniem ustawowego wieku emerytalnego, żeby przypadkiem nigdy nie być beneficjentem zapłaconych (zrabowanych) wcześniej podatków.

W świetle powyższego jawi się definicja własności w wymiarze osobistym i prywatnym – własność osobista definiowana jako własność do zaspokajania swoich potrzeb niematerialnych, w tym potrzeb fizjologicznych, edukacji i rozwoju, natomiast własność prywatna jako obowiązek ponoszenia kosztów utrzymania i zarządzania składnikami majątku przez okres formalnego występowania jako posiadacz (czasowo i ograniczenie władający).

Własność prywatna winna pracowitym i ambitnym jednostkom gwarantować dobrobyt i rozwój. Stworzone przez obecny system państwowy mechanizmy i relacje posiadacz- państwo-otoczenie powodują, że własność prywatna nie jest dzisiaj własnością w rozumieniu potocznym jako prawo do swobodnego dysponowania mieniem i bogacenia się z następujących powodów: 

1) państwo narzuciło jarzmo określonych ustaw, które w określonych przypadkach znacznie ograniczają lub uniemożliwiają prawo dysponowania danym dobrem,

2) obecne obciążenia daninami publiczno-prawnymi są tak wysokie, że wzrost wartości netto dla danego posiadacza jest prawie niemożliwy, zwłaszcza, że obciążenia te ciągle rosną, 

3) określone przepisy utrudniają lub uniemożliwiają wykorzystanie danego dobra na określone cele, tym samym czyniąc dane dobro ekonomicznie bezwartościowym dla danego posiadacza, 

4) przerzucone przez państwo na danego posiadacza obowiązki zabezpieczenia i ochrony danego dobra w konsekwencji uniemożliwiają jego dalszy rozwój i często prowadzą do jego osobistych tragedii.

Z uwagi na powyższe własność prywatna nie gwarantuje już dobrobytu i rozwoju każdego człowieka, przestaje być użyteczna i prowadzi do degradacji i zniewolenia społecznego. Uważam, że jeżeli stan ten utrwali się jako trwały proces, to w określonym czasie dojdzie do anarchii i bojkotu państwa w dzisiejszej formie. Dzisiejsze mechanizmy są zaprzeczeniem behawioralnej natury człowieka homo economicus, który automatycznie dąży do maksymalizacji korzyści. Ponieważ państwo posiada monopol na przemoc, to posiada narzędzia do burzenia tego naturalnego pędu jednostki, a przez to burzy organizację społeczną, której dobrobyt jest możliwy tylko poprzez pomyślność jednostki.

dr Stanisław Gurgul

10.10.2019

Gdyby wybory miały coś zmienić, to byłyby zabronione

Nie jest wiadomo dokładnie komu pierwszemu przypisać ten cytat, ale pewnym jest że rośnie świadomość wśród społeczeństwa i coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę, że są manipulowani, a pójście do wyborów, oddanie głosu, jest wykorzystywane przez rządzących do potwierdzenia użyteczności elit politycznych, do uwierzytelnienia systemu tzw. demokratycznego. W rzeczywistości obecny system społeczno-polityczny nie ma nic wspólnego z demokracją. Bez względu na to jak często będziemy słyszeć słowa o demokratycznym obowiązku pójścia do wyborów, wypowiadane od prawa do lewa, to nie zmieni to stanu w jakim znajdują się obecne społeczeństwa. Na przestrzeni lat zatraceniu uległo znaczenia słowa demos, ludu, który miał mieć decydujący głos w kształtowaniu stosunków społecznych. Zwłaszcza od początku XX wieku, wraz ze wzrostem technik komunikacji, rozpoczęto masowe otumanianie społeczeństw w interesie niewielkiej grupy interesów. W zderzeniu z masowym oddziaływaniem narzędzi socjotechnicznych obywatel jest stracony i dobrowolnie wierzy w kłamstwa, które mu są oferowane. Wierzy, że sam jest bezradny i zginie, wierzy, że musi mu ktoś mówić jak ma się zachowywać i co robić, aby dosięgnąć szczęścia, wierzy, że o jego losie winien decydować ktoś inny, najlepiej zorganizowana grupa, która operacyjnie nazywa się rządem. Jest to wiara bezgraniczna, w swojej istocie zbieżna z wiarą w Boga, czyli istotę, której nikt nie widział, ale która jakoby miała zapewnić nam dobrobyt i szczęście, jeżeli będziemy kierować się jej doktrynami. Doktrynami wymyślonymi przez ludzi, dla realizacji ludzkich, przyziemnych interesów. Dlatego tak niewielu decyduje o losie tak wielu. Od prawie dwóch tysięcy lat jesteśmy manipulowani poprzez wojny, nieszczęścia, klęski żywiołowe, dla realizacji celów tych niewielu. Czas przejrzeć, pokazać, że człowiek jako istota nie jest zły, jest mądry, silny, zdolny do kierowania swoim losem. Niestety biorąc udział w farsie nazwyanej wyborami i oddając głos na jedną z systemowych partii oddalamy marzenia o powstaniu z kolan jednostki, o odnowieniu istoty człowieka. Wystarczy przenalizować ostatnie 30 lat tzw. nowej demokracji w Polsce. Byliśmy na progu przemian narodem mądrym, pracowitym, z dobrze wykształconym gorsetem moralnym, dlatego z początkiem lat dziewięćdziesiątych do polityki trafiało wielu wartościowych ludzi, którzy naprawdę mieli wewnętrzną potrzebę działania pro publico bono. Niestety systemowe działania tych niewielu doprowadziło do wyeliminowania z życia publicznego wszystkich, którzy mogliby krzewić wolnościowe teorie wzmacniające jednostkę, pozostali tylko bierni wykonawcy. Na przestrzeni lat dobór jednostek do polityki odbywa się poprzez selekcję negatywną, trafiają tu zbankrutowani przedsiębiorcy, skompromitowani naukowcy i inni, kórzy nie potrafią zaspokoić swoich potrzeb i ambicji w normalnym otoczeniu. Państwo posiada narzędzia do całkowitego sterowania procesem wyborczym, najpierw poprzez dopuszczenie organizacji politycznej do życia poprzez jej rejestrację, a gdyby miała stanowić potencjalne zagrożenie dla systemu poprzez odmowę jej rejestracji, potem poprzez ordynację wyborczą, która jest tak zorganizowana, że tylko partie posiadające możliwość oddziaływania na terenie całego kraju mają szansę przekroczyć próg wyborczy 5%. Dla realizacji tego każda taka partia musi działać za przyzwoleniem systemu, musi korzystać z pieniędzy systemowych, musi korzystać z systemowych, reglamentowanych środków komunikacji. Wszystkie partie powstałe po roku dziewięćdziesiątym i ich hybrydy, to są partie systemowe, wykreowane przez ten system w celu ogłupiania obywateli, w celu dania im pozorów wyboru, w rzeczywistości obywatel głosując na którąkolwiek z tych partii nie ma żadnego wyboru, utrwala tylko istniejący stan, stan ucisku jednostki. 

Przebudźmy się, wybierajmy na przwódców w swoich środowiskach jednostki najlepsze, do tego kierujmy się obiektywnymi kryteriami oceny, tylko jednostka, która potrafi zadbać o siebie i swoich bliskich być może potrafi zadbać również o innych. Jednak odwrotna relacja zawsze przyniesie nieszczęście, mierne, bierne, ale wierne systemom partyjnym nieudolne jednostki nie poprawią naszego bytu, sterowane przez ciemne siły mogą nas tylko wepchnąć w kolejne masowe nieszczęścia, gdzie życie i los jednostki jest bez znaczenia. 

Jeżeli nie widzisz innej możliwości, nie wiesz jak poprawić nasz los i w dniu 13 października pójdziesz na wybory, to przynajmniej zadaj sobie trudu i wyszukaj na listach partyjnych tych nielicznych, którzy w swoim programie naprawdę chcą zmienić istniejący system, najczęściej nie są to ani jedynki, ani ostatnie miejsca, zadaj sobie trudu, wyszukaj te jednostki w środku list poszczególnych partii, bo choć dominują partyjniacy, to na każdej liście, z każdej partii jest kilkoro bardzo wartościowych osób, być może, jeżeli uda im się znaleźć w Sejmie i nie zostaną w sposób fizyczny lub inny zneutralizowane, to będzie to początkiem zmiany systemu i lepszego świata. 

dr Stanisław Gurgul

8.10.2019

Konsekwencje wyroku TSUE – wszystkie umowy zawarte z uprzywilejowaniem jednej ze stron mogą zostać unieważnione

Od wielu tygodni jest wiele gorących komentarzy na temat wyroku TSUE (Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej), który miał ułatwić życie kredytobiorcom, którzy zaciągnęli kredyty denominowane i indeksowane we frankach szwajcarskich. Jeszcze przed ogłoszeniem wyroku niektórzy wieścili załamanie systemu finansowego w przypadku wyroku korzystnego dla “Frankowiczów”. Wyrok zapadł w dniu 03.10.2019 w treści korzystnej dla Frankowiczów, jednak pod warunkiem podjęcia przez każdego z nich z osobna czynności zmierzających do unieważnienia przedmiotowej umowy. Nie znając jeszcze w szczegółach treści tego orzeczenia i jego uzasadnienia chcielibyśmy zwrócić uwagę na szersze aspekty tego orzeczenia i ewentualne konsekwencje dla całego systemu społeczno-politycznego. Wydaje się, że politycy tworzący system społeczno-ekonomiczny na całym świecie padli we własną pułapkę, która może doprowadzić do upadku całego obecnego systemu. Z jednej strony od lat następuje proces globalizacji, skutkujący tym, że coraz mniej firm ma decydujący wpływ na losy świata, przez co narzucają poszczególnych rządom określone zachowania, a te z kolei popadają w zależność od tych globalnych podmiotów i muszą podejmować czynności na ich korzyść, kosztem wszystkich pozostałych obywateli. Niedawnym przykładem jest bankructwo biura podróży Thomnas Cook, gdzie interweniowały rządy wielu krajów, w tym Wielkiej Brytanii, Niemiec i Polski, aby bronić swoich obywateli, jednak na ich koszt, a nie na koszt sprawcy. Podobny przykład z naszego podwórka jest z upadłością Get Back, której konsekwencje jeszcze są niewidoczne, ale interwencja państwa jest zawsze na koszt jego mieszkańców i wszycy odczujemy skutki takiej interwencji. 

Przedmiotowy wyrok TSUE otworzył drogę dla polskich kredytobiorców do domagania się unieważniania umów kredytowych na podstawie art. 58 § 2 kodeksu cywilnego, naruszając tym samym zasadę swobody zawierania umów określoną w art. 3531 kodeksu cywilnego. Żyjemy w otoczeniu stworzonym przez polityków, gdzie pojedynczy konsument w zderzeniu z globalnymi podmiotami, zwłaszcza finansowymi jest bez szans i nierówność stron wpisana jest w daną czynność. Wszyscy wiemy, że próba wprowadzenia jakichkolwiek zmian do standardowych umów kredytowych, leasingowych i podobnych z góry skazana jest na niepowodzenie. Dlatego uważamy, że obecny wyrok TSUE może mieć przełomowy charakter w domaganiu się unieważniania nie tylko umów tzw. frankowych, ale również wszystkich innych umów, w tym umów kredytowych w złotych polskich, innych umów na produkty finansowe, gdzie mamy do czynienia z nierównością stron kredytodawcy/pożyczkodawcy/leasingodawcy w stosunku do konsumenta zmuszonego do korzystania z tych usług. Pozycja uprzywilejowana tych stron została ustanowiona przez polityków, najpierw poprzez nadanie im pozwoleń/koncesji na prowadzenie działalności, a dalej tworzenie takiego ustawodawstwa, aby bezkarnie mogli rabować pojedynczych obywateli danego państwa, niektórzy nazwyają to nawet nowoczesnym feudalizmem finansowym. Stan ten zabrnął już za daleko i rządzący nie będą mieli wyjścia niż stanąć po stronie obywateli, inaczej lud ich rozliczy po swojemu, tak jak to już nieraz w historii bywało. 

Zachęcamy do sprawdzenia swoich umów, zwrócenia się do profesjonalnych kancelarii prawnych, które być może dostrzegą szansę również dla Ciebie uwolnienia się od jarzma obciążeń, które są nieadekwatne do otrzymywanego świadczenia. 

Pierwszy krok na drodze upadku dzisiejszego systemu został zrobiony, według zasady kropla drąży skałę, należy tylko czekać, a póki co dbać o swoje bieżące sprawy.

dr Stanisław Gurgul